Zanzibar jak lokalsi

Wstajemy wcześnie, James robi mam śniadanie. Grzegorz wyszedł wcześniej. Wraca gdy siadamy do śniadania. Opowiada że poszedł w kierunku bazaru napić się kawy, że mimo wczesnej godziny namówił jednego właściciela by za pomoc w rozłożeniu biznesu zrobił mu kawę 😁. Śmiejemy się że on już ma tu pracę teraz kolej na nas. Jemy śniadanie, omlet, […]

Zanzibar my friend

Wczoraj mało co jedliśmy a i samolotowe linie nie poczęstowały nas za bardzo. Dziś zatem budzi nas głód. Około 7:30 jesteśmy gotowi iść szukać śniadania gdy okazuje się że przecież to nocleg ze śniadaniem 😉 Decydujemy się i tak na chwilę ruszyć bo ciekawi jesteśmy okolicy. Z tego wszystkiego zapominam wziąć nawet telefonu. Idziemy wzdłuż […]

Zanzibar na pierwszy rzut

Lądowanie w Kilimanjaro przebiega spokojnie, czekamy około 40 minut. Niestety poza widokiem małego lotniska nic nie widać. Kolejne 45 minut lotu przebiega spokojnie i o 20:55 lądujemy w Stone Town. Gdy otwierają drzwi czujemy gorące i wilgotne powietrze. Schodzimy po schodach idziemy do autobusu. Czuć zupełnie inne powietrze. Wysiadamy sprawdzają na wstępie nasze paszporty i […]

Pierwszy raz tak daleko

W Nairobi jedziemy do Suma estate po Grzegorza bransoletkę którą zostawiliśmy gdy tu przyjechaliśmy pierwszej nocy. Jose zostawił ją u Mamy Gitau w sklepie, totalnie się rozpromienia gdy bransoletka jest już w zasięgu jego wzroku. Ruszamy do Nakumatt Junction. Tam rzucam się kupić kawę i okazuje się że market zupełnie pusty, nie znajduje nawet dobrej […]

Poranek haraka haraka

Wstaję o 7. Ogarniam co mogę gdy chłopacy jeszcze śpią. Idę szkoły na ostatni apel podczas tego wyjazdu. Apel punktualnie o 7:45, krótki bez zbędnych dyskusji, dziś ostatni dzień egzaminów śródsemesyralnych. O 8 rozpoczynają się zajęcia religijne podzielone na dwie grupy dzieci. Przy ponad 270 dzieciach nie sposób już prowadzić zajęć w jednej klasie. Około […]

Ostatni dzień w Maasailandzie

Czas szybko leci… Dziś upał od samego rana. Nie ma sensu iść szkoły, ostre słońce nie sprzyja robieniu zdjęć. Gotujemy wodę na kąpiel zatem 😀 Potem decyduje się nas spakować by popołudnie mieć wolne. Około 11 idę do szkoły. Mama Rose pojechała do siostry swojej pożyczyć pieniądze na wypłaty dla nauczycieli. Rano dzwoniła jednak Ann […]

Prowadzenie szkoły to nie bułka z masłem

Znikający przelew Kolejny rozdział dramatów szkoły. Przelew nadal nie wszedł, nie mamy pieniędzy na wypłaty dla nauczycieli. Jedzenia starczy do końca tygodnia. Przelew musi wejść haraka haraka czyli szybko, żeby nie powiedzieć pilnie szybko, krytycznie szybko. Jednak tu nikt się nie spieszy, a zwierza Bogu. W takich sytuacjach zdecydowanie nie ma sensu się stresować. Zazwyczaj […]